C H I N Y

 

 

 

C H I N Y

 

 

 

C H I N Y

 

 

C H I N Y

 

 

 

 

C H I N Y

 

 

NAPISZ

nAPISZ DO MNIE

Lorem ipsum

podróże Peru Lima zwiedzanie

Chiny, Jinshanling

Mój kraj murem podzielony

Wieczór przed wyjazdem na Wielki Mur spędziliśmy racząc się niskobudżetową, lokalną whisky o smaku flegaminy. Ważniejsze od smaku okazało się jednak jej oddziaływanie na układ nerwowy. Ponieważ wszelkie próby rozsądnego ogarnięcia „na własną rękę” przejazdu na interesujący nas odcinek muru spełzły na niczym, wykupiliśmy przejazd typowym autobusem turystycznym, odjeżdżającym z Pekinu o godz. 6.30 rano. Z tego względu, na wszelki wypadek budziki nastawiły aż 3 osoby. Jednakże - najprawdopodobniej w wyniku nie znanych nam wcześniej właściwości spożywanej flegaminy, pierwszy z nas obudził się dopiero ok. 8. Sytuacja nie przedstawiała się zbyt wesoło, ponieważ po pierwsze – wybraliśmy sobie dość ambitnie do zwiedzania odcinek muru w Jinshanling, położony dwa razy dalej od Pekinu od najbardziej popularnych odcinków w Badaling czy Mutianyu, a po drugie ostatni powrotny autobus do Pekinu odjeżdżał z miejscowości położonej po drodze już po godz. 16. No, ale cóż było robić – wzięliśmy problem na klatę i udaliśmy się na dworzec autobusowy Dongzhimen, w nadziei że uda się jeszcze ten dzień jakoś uratować. I wtedy rozpoczął się cykl szczęśliwych zbiegów okoliczności, zwany potocznie fartem. Na dworcu bujaliśmy się pomiędzy tabunami Chińczyków jak dzieci we mgle, autobusy wyświetlały na tablicach jedynie komunikaty w języku chińskim, czas upływał nieubłaganie i wtedy pojawiła się nie wiadomo skąd kobieta, która nie dość, że do nas zagaiła, to jeszcze w dodatku po angielsku, a nie jak to tam mają w zwyczaju – po chińsku. Zaprowadziła nas do właściwego autobusu, ustaliła koszt biletu, a następnie poinformowała pasażerów, by dopilnowali, żebyśmy wysiedli w miejscowości Miyun. Nie dawało to nam jeszcze gwarancji ostatecznego sukcesu, ale znacznie nas do tego przybliżyło. Z Miyun co prawda trzeba było jeszcze jechać do celu ok godziny i to taksówką, jednakże po wytargowaniu jakiejś w miarę akceptowalnej ceny za kurs udało nam się finalnie trafić na miejsce około południa. Straciliśmy więc część dnia i siłą rzeczy musieliśmy spędzić na murze mniej czasu, ale zyskaliśmy coś w zamian – na murze byliśmy praktycznie sami. Minęły nas może ze dwie pary, my mijaliśmy dziadka sprzedającego tam jakieś pamiątki, ale przez większość część czasu mieliśmy mur tylko i wyłącznie dla siebie. A ponieważ trafiła nam się fantastyczna jak na marzec pogoda, z bezchmurnym, błękitnym niebem, można uznać, że zasypiając rano na wypełniony turystami autokar wygraliśmy los na loterii. Owszem, cała impreza wyszła nam może i trochę drożej, ale być w Chinach (w dodatku w tak popularnym miejscu) bez kilku milionów Chińczyków kręcących się obok jest rzeczą niespotykaną. 

Odcinek Wielkiego Chińskiego Muru w Jinshanling jest położony 130 km od północno- wschodnich obrzeży Pekinu. Stanowił on część systemu obronnego ze ścianami barierowymi, blankami, wieżami strażniczymi i stanowiskami strzelniczymi. Obecnie nazywany jest „rajem fotografów”, z uwagi na dobry stan zachowania, a przede wszystkim rozciągające się wokół budowli krajobrazy. Nazwa tego odcinka muru pochodzi od przebiegającego nieopodal pasma gór. Jego budowę rozpoczęto w 1368 roku pod nadzorem generała Xu Do, a następnie przebudowano w 1567 r. pod czujnym okiem wielkiego generała Qi Jiguang oraz lokalnego gubernatora Tan Lun. Budowla została więc wzniesiona w czasach panowania dynastii Ming (1368-1644). Łączna długość tego odcinka muru to 10,5 km, zaś szerokość muru waha się od 5 do 8 metrów. Mur biegnie na wysokości 700 metrów n.p.m.  

Na odcinku muru w Jinshanling wzniesiono 67 strażnic, 3 wieże nawigacyjne oraz 5 przejść. Wieże są rozmieszczone dość gęsto, odległości pomiędzy nimi na ogół nie przekraczają 100 m. Poszczególne strażnice różnią się między sobą wykorzystanymi do ich budowy materiałami budowlanymi, liczbą kondygnacji, czy wzorami dachów. Niektóre z nich są wykonane z cegły i drewna, podczas gdy inne zbudowano z cegły i kamienia. Występują strażnice o jednej kondygnacji, są też takie, które mają 2 lub 3 kondygnacje. Niektóre z wież posiadają kopuły, inne mają dachy płaskie – kwadratowe lub oktagonalne.