J A P O N I A

 

                     J A P O N I A

 

J A P O N I A

 

                        J A P O N I A

J A P O N I A

 

Do najbardziej spektakularnych obiektów, które można zwiedzić w trakcie pobytu w Narze, zalicza się z pewnością  świątynia Kōfukuji - wzniesiona w 669 r. w Kyoto i przeniesiona do Nary w roku 710. Kompleks świątynny robi wrażenie, pomimo iż wiele tworzących go budowli zostało zniszczonych w czasie walk klanów w XII w. Przy wejściu zwraca uwagę ośmiokątny pawilon Nan-endo z 813 r., w którym znajduje się posąg Fukukenjaku Kannon, rzeźby czterech Strażników Nieba oraz patriarchów sekty hosso. Przed pawilonem stoi latarnia z brązu datowana na IX w, a nieco dalej trzypiętrowa pagoda z okresu Fujiwara. Na północy stoi (również ośmiokątny) Pawilon Północny – Hoku-endo postawiony w 721 r., zaś na wschodzie usytuowano pawilon Chu-kondo (710 r.) z drewnianą rzeźbą Sakjamuni. Naprzeciwko tych pawilonów dumnie stoi pięciopiętrowa pagoda zbudowana w 730 r, która jest drugą co do wielkości pagodą w Japonii i wznosi się na wysokość 50 m. W skarbcu Kokuho-kan znajdują się dzieła sztuki uratowane z pierwotnych zabudowań, m.in: głowa Buddy z VII w, czy drewniane posągi 12 Niebiańskich Generałów z okresu Heian. Jeszcze większe wrażenie robi świątynia Tōdaiji, wzniesiona w 752 r. jako jedna z siedmiu Wielkich Świątyń w Narze i zarazem główny ośrodek jednej z najstarszych sekt w Japonii – kegon. Droga przez Wielką Bramę Południową (Nandaimon) prowadzi do Daibutsuden – Pawilonu Wielkiego Buddy. Obecny budynek jest niestety repliką wielokrotnie niszczonego budynku, stanowiącą jedynie 2/3 oryginału, a pomimo tego jest jedną z największych drewnianych budowli na świecie, szczycąc się wymiarami: 57 m. długości, 50,5 m szerokości oraz 48,7 m wysokości. Wewnątrz Pawilonu znajduje się Wielki Budda (Daibutsu) – odlany z brązu posąg pra- Buddy. Brązowy podest o obwodzie 20,7 m. został wykonany w formie kwiatu lotosu z 56 liśćmi, zaś sama postać siedzącego Buddy, mierząca 16,2 m wysokości, to największy antyczny posąg Buddy w Japonii - do jego odlania zużyto 437 ton brązu, 134 kg złota i 7 ton wosku. Prawa ręka wzniesiona jest w mudrze semui-no-in (obietnica pokoju), a lewa ukazuje mudrę yogan-no-in (spełnienie życzeń). Pozłacana drewniana aureola przedstawiająca 16 wcieleń Buddy została dodana w XVII w. Przed Buddą stoją posągi: po prawej Nyoirin-Kannon (Spełniającej Wszystkie Życzenia) i po lewej Kokuzo – bosatsu (bóstwa mądrości i szczęścia).
Kyoto, prócz tego że samo w sobie niewątpliwie stanowi jedno z tzw. miejsc „must to see in Japan”, jest również doskonałą bazą wypadową na jednodniowe wycieczki do położonych w niewielkiej odległości: Nary oraz Osaki. Ponieważ do obu tych miejsc można było dotrzeć korzystając z posiadanego tygodniowego biletu kolejowego Japan Rail Pass, zaś częstotliwość, szybkość i punktualność japońskich kolei czyni ten sposób podróżowania po kraju przyjemnym i komfortowym, chętnie poświęciliśmy dwa dni na odwiedzenie tych ciekawych, choć zupełnie różnych miejsc. Na dworcu wszystko zorganizowane było w taki sposób, by jak najbardziej ułatwić podróżowanie gościom z zagranicy. Dla posiadaczy kolejowych passów (czyli 98% turystów) otworzono na stacji specjalną bramkę, którą można było wkroczyć na perony machając biletem przed oczami znudzonego strażnika. Wszystko dla wygody, pytanie jednak czyjej – naszej czy Japończyków? Wyglądało to trochę z boku, jak by ktoś postanowił: „dobra, sprzedajmy im te rail passy za grosze, niech sobie pojeżdżą, pozwiedzają i spadają. I pootwierajmy im specjalne bramki, żeby nie łazili po dworcach i nie zawracali ludziom głowy”. Taka życzliwa ignorancja.

NAPISZ

nAPISZ DO MNIE

Lorem ipsum

podróże Peru Lima zwiedzanie

Japonia, Nara

Z danielami między świątyniami
Nara, świątynia Tōdai-ji, Pawilon Wielkiego Buddy (Daibutsuden)
Nara, rząd kunsztownie wykonanych lamp przy chramie Kasuga Taisha
Pociągi do Nary odjeżdżają z dworca kolejowego w Kyoto co 15 – 20 minut, a do celu dociera się po trzech kwadransach podróży. Po kolejnym kwadransie spaceru byliśmy już przy bramie wejściowej prowadzącej na teren tego efektownego zespołu wiekowych budowli, tworzących stolicę cesarstwa w latach 710-784 r. Kompleks świątyń znajduje się na terenie parku o powierzchni 525 ha, zaś zwiedzanie go to w zasadzie miły spacer, przerywany od czasu do czasu zachwytami na widok kolejnej, zachwycającej budowli. Po całym tym zielonym terenie biegały sobie swobodnie daniele i sarny, którym obecność tłumów przyjezdnych zdawała się w ogóle nie przeszkadzać. Co drugi turysta decydował się zresztą na zakup paczkowanej karmy sprzedawanej nieopodal kas biletowych, w związku z czym wkraczając na teren kompleksu wchodziło się prosto w stłoczone stado zwierząt, zdających sobie doskonale sprawę z zawartości kupowanych przez odwiedzających torebek. Zamykając wątek – rozpieszczone jak dziadowski bicz ssaki z rodziny jeleniowatych dość nachalnie nagabywały turystów o poczęstunek tuż przy wejściu do parku, ale za to w innych strefach prowadziły się na szczęście już mniej roszczeniowo, co znacznie poprawiało komfort zwiedzania świątyń. Zauważalna też była silna więź pomiędzy zwierzętami a Japończykami, którzy do tych danieli i saren gadali normalnie jak do własnego gatunku. Wywoływało to zresztą dodatkowe zamieszanie przy bramie wejściowej, gdzie najliczniejszy tłum turystów spotykał się z najliczniejszym stadem danieli. Japończycy na widok danieli witali się ładnie, kłaniając się nisko. I mógłbym przysiąc, że te wszystkie cwane daniele odpowiadały im na ukłony skinieniem łba. Wiem, że to dziwne, ale przyglądając się temu wszystkiemu z boku naprawdę można było odnieść wrażenie, że Japończycy się z tą rogacizną dogadywali wcale nie gorzej niż z nami, a zaryzykowałbym stwierdzenie, że w wielu przypadkach nawet lepiej. 
Nara, świątynia Kōfuku-ji : Wschodni Pawilon Główny i pięciopiętrowa pagoda
W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na obiad w knajpie przy dworcu w Narze. Bar wyglądał zachęcająco, lecz procedura zamówienia posiłku okazała się dość karkołomna. Jedzenie trzeba było zamówić w automacie przypominającym bankomat, a następnie wraz z paragonem udać się do lady po odbiór wybranego dania. Niby prosto, rozsądnie i wygodnie dla wszystkich – problem w tym, że menu było dostępne jedynie w języku japońskim, co w naszym przypadku sprowadzało nas do poziomu analfabetów. Niby obok poszczególnych potraw umieszczone były ich rysunki, ale ponieważ wszystko zaaranżowane było z japońską fantazją, odgadnięcie rodzaju zamawianego mięsa graniczyło z cudem. W każdym razie po dłuższej chwili spędzonej sam na sam z maszyną, intuicyjnie wybraliśmy dania, a następnie zjedliśmy bez wnikania w szczegóły to, co nam podano, popijając posiłek jedyną pewną rzeczą w naszym zamówieniu, czyli szklaneczką zimnego piwa Asahi. Zaspokoiwszy głód zwiedzania wizytą w świątyniach i głód fizyczny niezidentyfikowaną potrawą, ukontentowani wróciliśmy do Kyoto, by zaspokoić głód duszy dalszym doświadczaniem pobytu w tym niesamowitym mieście.
Nara, świątynia Tōdai-ji, Pawilon Wielkiego Buddy (Daibutsuden)