W większości przewodników pojawia się sugestia, żeby na poznawanie uroków Luang Prabang przeznaczyć co najmniej trzy dni. Wydaje mi się, że to trochę za dużo jak na miasteczko, którego wszystkie atrakcje można obejść spokojnym spacerem w ciągu dnia, nawet z dłuższą przerwą na lunch nad Mekongiem. Gwoli uczciwości muszę jednak dodać, że tak mało entuzjastyczne odczucia towarzyszące wspomnieniom z tego miasta mogą po części wynikać z faktu, że w początkowej fazie pobytu w Luang Prabang nie czułem się zbyt dobrze. Po pierwsze, zarezerwowany hotel, chociaż wyglądał dokładnie tak jak na zdjęciu, w rzeczywistości wywierał przygnębiające wrażenie – po prostu na zdjęciach w serwisie rezerwacyjnym był to pokój z dwoma łóżkami, a w praktyce okazało się, że nasza „trójka” to ten sam metraż z dostawionym łóżkiem, przez co przestrzeni mieliśmy tyle, co w namiocie. Jednocześnie był to moment podróży, który zbiegł się z nadejściem poważnego kryzysu organizmu – znać o sobie dały trzy tygodnie intensywnego zwiedzania, niedobór snu oraz dość mocno imprezowe ostatnie dni spędzone w Birmie. Przemęczony organizm powiedział w pewnym momencie stop, a co gorsza pojawiła się też bezsenność. Powyższe okoliczności mogły nieco zakłócić moją subiektywną ocenę Luang Prabang jako celu podróży, zniekształcając ogólny obraz miasteczka i obniżając w moich oczach jego atrakcyjność. Potrzebowałem pilnego wypoczynku, co w związku z pojawieniem się bezsenności było chwilowo niemożliwe. Na szczęście w ciągu dwóch dni powróciłem do formy pozwalającej cieszyć się z każdego wypitego piwa. 

Najprzyjemniejszym według mnie miejscem w Luang Prabang są ogródki barów i restauracji usytuowanych wzdłuż brzegu Mekongu, gdzie można zamówić posiłek oraz piwo lub drinka, delektując się malowniczymi krajobrazami oferowanymi przez brązową wstęgę rzeki wijącej się pomiędzy porośniętymi gęstym lasem brzegami, z wierzchołkami zielonych wzgórz widocznych w oddali. Oferowane tutaj dania i napoje nie należą może do najtańszych w Azji, lecz zamówienie nie powinno nadszarpnąć w jakiś szczególnie znaczący sposób budżetu podróży. Za duże piwo zapłacimy tutaj 15.000 kipów, czyli 1,8 dolara (w sklepie od 10.000 do 12.000), a koszt dużego drinka z uczciwą zawartością alkoholu to od 25.000 do 30.000 kipów. Jeżeli chodzi o zakup alkoholu w Luang Prabang należy pamiętać, że nie istnieją tu typowe sklepy monopolowe. W niewielkich sklepikach pełniących jednocześnie rolę sklepu spożywczego, apteki oraz centrum życia rodzinnego z ganiającymi się wokoło dzieciakami i spożywającą posiłki rodziną można trafić na wyroby wysokoprocentowe, lecz są to na ogół towary importowane, w dość wysokich cenach. Aby nie przepłacać należy odnaleźć jeden ze skromnie prezentujących się lokalnych sklepików, w których na pewno uda się kupić miejscową whisky za równowartość 2 dolarów. Jeden z takich sklepików znajduje się nad brzegiem Mekongu (idąc główną ulicą, przed nocnym bazarem trzeba skręcić w prawo, po dojściu nad Mekong ponownie w prawo i po kilkudziesięciu metrach będziemy na miejscu).  

L A O S

L A O S

L A O S

L A O S

NAPISZ

nAPISZ DO MNIE

Lorem ipsum

podróże Peru Lima zwiedzanie

Przyjeżdżając do spokojnego Luang Prabang bezpośrednio po pobycie w Birmie można było odnieść wrażenie, jak byśmy po długiej drodze prowadzącej przez plac budowy remontowanej drogi znaleźli się nagle w parku. W porównaniu do Birmy było tu po prostu dużo spokojniej, czyściej i ciszej. Aż dziw bierze, że to zamieszkiwane przez niecałe 60 tysięcy mieszkańców miasteczko do 1975 roku było stolicą Laosu. Rozmiary miasta w żaden sposób nie współgrają również z ilością zabytkowych świątyń znajdujących się w jego obrębie, na które natknąć się można dosłownie na każdym kroku. Pod względem częstotliwości występowania zabytkowych budowli i mając na uwadze pełnioną niegdyś rolę stolicy kraju można pokusić się o stwierdzenie, że Luang Prabang to taki laotański Kraków. Lecz biorąc pod uwagę rozmiary miasta porównanie do Kazimierza Dolnego byłoby chyba bardziej trafione.  

Do Luang Prabang przylecieliśmy z birmańskiego Rangunu, z krótką przesiadką w Bangkoku. Oba loty obsługiwała Air Asia, więc - jak to zazwyczaj bywa w przypadku tej linii – wszystko odbyło się bezproblemowo i wygodnie. Podobnie zresztą jak sam wjazd do Laosu – niewielkie lotnisko w Luang Prabang siłą rzeczy obsługuje ruch lotniczy dostosowany do swoich możliwości, czyli również niewielki. W związku z tym także przejście przez lotnisko, odebranie bagażu oraz uzyskanie wizy nie zajęło nam wiele czasu. Co ciekawe, cena wizy jest uzależniona od obywatelstwa, jakie posiada osoba aplikująca o jej przyznanie. Polacy zapłacą za laotańską wizę 30 dolarów, a Czesi – 31. Nie mam pojęcia, skąd wzięły się te drobne rozbieżności, trudno jednakże doszukać się w nich jakiejkolwiek logiki. W hali głównej lotniska nabyć można internetową kartę SIM (6-7 USD za 1,5 GB na 7 dni) oraz z góry opłacić przejazd korporacyjną taksówką (przejazd do centrum kosztował nas 5 dolarów za 3 osoby).  

Laos, Luang Prabang

Niewielkie miasteczko, gdzie co krok świątynie, a dokoła niego Mekong wartko płynie 
Luang Prabang, Wat Xieng Thong – imponująca budowla świątyni głównej
Wat Aham

Dziewiętnastowieczny Klasztor Otwartego Serca. Elementy słupów i belek są pomalowane na czerwono i złoto, podczas gdy ściany wewnętrzne pokryte są freskami przedstawiającymi buddyjskie zasady teologiczne oraz sceny tortur i cierpień doświadczanych przez tych, którzy wyrządzają zło innym

That Chomsi

 24-metrowa, pozłacana stupa That Chomsi wybudowana została na szczycie wzgórza Phou Si, w centrum miasta.

Luang Prabang, sezonowy most łączący oba brzegi rzeki Nam Khan
Panorama Luang Prabang widziane ze szczytu wzgórza Phou Si, którego anglojęzyczna wymowa („Pussy”) sprawia niemałą radość podróżnikom,

Oczywiście ucieczka od azjatyckiego, wielkomiejskiego rozgardiaszu, hałasu klaksonów i unoszącego się wszędzie kurzu miała też i swoje zalety, jednakże mi osobiście brakowało w tym miasteczku odpowiedniej ilości alternatywnych możliwości spędzania czasu. Ogromną liczbę kompleksów świątynnych da się w zasadzie obejść w trakcie jednodniowego spaceru. Same świątynie są często spektakularne i architektonicznie interesujące, lecz żeby zachwycać się każdą z nich trzeba być chyba templofilem. Po prostu – nadzwyczajny urodzaj tego typu obiektów sprawia, że dość szybko przestają one wywoływać u obserwatora większe wrażenie. Miejscem wartym uwagi jest również wyrastające w centralnej części miasta wzgórze Phou Si, którego nazwa wywołuje uśmiech na twarzy osób posługujących się językiem angielskim, z uwagi na duże podobieństwo w wymowie nazwy wzgórza oraz wulgarnego określenia żeńskich narządów rodnych.  Główna ulica miasta na wysokości świątyni Wat Ho Pha Bang, przeistaczająca się w popołudniowo – nocny bazar (niezupełnie nocny, gdyż około godziny 22 stragany pustoszeją) wyznacza główną oś życia nocnego w miasteczku, zamierającego zresztą dość wcześnie wraz z ostatnimi straganami serwującymi soki świeżo wyciskanych owoców, dostępne również w wersji podawanej z miejscową wódką. Wejście na nocny bazar stanowi granicę dwóch światów – przekraczając je przechodzi się z krainy eleganckich sklepów, oferujących pamiątki w jakości eksportowej i w cenach z lotniskowych butików do królestwa tandety, opanowanego przez sprzedawców rwących się w ręku sukienek, lichej biżuterii oraz tandetnych t-shirtów z gwarancją udzielaną do pierwszego prania. Jest to dobre miejsce, by załatwić sprawę „prezentów z Laosu”, ale tylko w przypadku, gdy nie jesteśmy zainteresowani praktycznością podarunków, lecz po prostu chcemy mieć kwestię zgromadzenia upominków z głowy. 

Luang Prabang, taras jednej z wielu  restauracji zlokalizowanych nad Mekongiem 
Rząd straganów serwujących soki przy wejściu na nocny targ w Luang Prabang
Zabytki Luang Prabang
Pałac Królewski

Pałac Królewski, zbudowany w roku 1904 jako siedziba króla Sisavangvong’a, po rewolucji z 1975 r. przekształcony w muzeum. W narożnej sali pałacu znajduje się Pha Bang, licząca 83 cm wysokości złota figurka Buddy. W trzecim dniu laotańskiego Nowego Roku ten posąg jest przenoszony w wielkiej procesji do największej świątyni Luang Prabang, Wat Mai, aby przyjąć rytualne obmycie.

Wat Ho Pha Bang

Nazwa świątyni pochodzi od najświętszego posągu Buddy, przechowywanego w ozdobnym pawilonie, ukończonym dopiero w 2011 roku (choć wygląda na znacznie starszy). Budda o wysokości 83 cm, wykonany ze stopu złota, został przywieziony ze Sri Lanki w 1512 roku, legitymizując królewską dynastię Lan Xang jako buddyjskich władców

Wat Mai Suwannaphumaham

Wat Mai Suwannaphumaham to jeden z najważniejszych obiektów sakralnych w mieście. Budowę świątyni rozpoczęto w 1788 roku, a zakończono dopiero po siedmiu dekadach. Wat stanowił oficjalne sanktuarium rodziny królewskiej oraz siedzibę Pra Sangkharata, czyli najwyższego rangą mnicha w kraju. Główny budynek świątyni  to świetny przykład architektury Luang Prabang zachowanej w niemal niezmienionym stanie. Uwagę przykuwa pięciokondygnacyjny dach oraz nietypowy poprzeczny przedsionek przed wejściem, pokryty wymyślnymi ornamentami. 

Wat Xieng Thong 
Luang Prabang, Wat Xieng Thong – wykonane ze szklanej mozaiki „drzewo życia”, zdobiące główną świątynię

Wat Xieng Thong, zwana również „Świątynią Złotego Miasta”, jest znaczącym zabytkiem o charakterze nie tylko religijnym ale również tradycjonalnym, reprezentuje ona bowiem typową sztukę i rzemiosło Laosu. Ten element sztuki tradycyjnej do 1975 roku objęty był patronatem rodziny królewskiej. To właśnie w tej świątyni koronowani byli królowie Lao. Dzięki swojemu strategicznemu położeniu (okolica połączenia rzek: Mekong i Nam Khan) Wat Xieng Thong pełni rolę bramy do Luang Prabang. 

Na terenie Wat Xieng Thong znajdują się pawilony, sanktuaria, rezydencje i niezwykłe ogrody pełne ozdobnych krzewów, kwiatów i drzew. Można tu również podziwiać 12-metrowy pogrzebowy powóz, który przewoził niegdyś ulicami Luang Prabang prochy królów. 

Wat Pak Khan

Świątynia datowana na 1737 rok (ale przebudowana sto lat temu), z prostym, atrakcyjnie archaicznym wyglądem oraz pochylonymi podporami podtrzymującymi podwójny dach. 

Wat Sensoukaram

Wybudowany w 1718 r. Wat Sensoukaram przykuwa uwagę rubinowo-czerwonymi ścianami ze skomplikowaną złotą nakładką.

That Makmo

Charakterystyczna budowla zwana „Arbuzową Stupą” ze względu na przysadzisty kształt, przypominający w górnej części arbuza. Pierwotną stupę wzniesiono w latach 1514-1515, a w 1932 roku odbudowano ją po zniszczeniach wojennych z 1887 roku.  

Luang Prabang, Wat Xieng Thong – złoty pawilon z powozem pogrzebowym

Świątynię Złotego Miasta zdobią drewniane, złocone drzwi, na których przedstawione są sceny z życia Buddy. Na terenie świątyni zobaczymy również Dharmachakras – koła symbolizujące krąg reinkarnacji i prawo buddyjskie. Na ścianach ukazane są legendy Laosu, natomiast na ścianie tylnej widnieje „drzewo życia” ułożone ze szklanej mozaiki. Drzewo przedstawia legendę o założeniu świątyni.  

Relikwie wewnątrz Czerwonej Kaplicy zawierają rzadkiego, leżącego, czarnego Buddę, który pochodzi z czasów króla Setthathirata.  Wat Xieng Thong jest jedną z dwóch świątyń, które nie ucierpiały podczas plądrowania miasta w 1887r.